with enough courage, you can do without reputation
Blog > Komentarze do wpisu

Piwo, whisky, tequila, mohito, kamikadze, śmierć.

Drogi pamiętniczku, byłam wczoraj bardzo, bardzo głupią dziewczynką, i teraz bardzo, bardzo cierpię, cierpię tak ogromnie, że jak sobie pomyślę, że miałabym wstać i doczłapać się do łazienki celem wyrychtowania na wieczorne zebranie o charakterze towarzyskim, to żołądek wędruje mi do gardła, drogi pamiętniczku, ty jeden mnie kochasz, ty jeden mnie rozumiesz, powiedz mi, kiedyż to ja w końcu dorosnę i zacznę się zachowywać jak dorosła kobieta w średnim wieku, a nie spuszczona z łańcucha gimnazjalistka, drogi pamiętniczku, naprawdę bym tego chciała, albowiem jak popatrzę na bałagan w moim mieszkaniu, stertę prania w koszu na bieliznę, zapchaną zmywarkę i dla równowagi kompletnie pustą lodówkę, to ogromnie bym chciała wrócić do tych czasów sprzed czterech lat, kiedy to sobotnie aktywności sprowadzały się do wycieczek pomiędzy półkami z papierem toaletowym w hipermarkecie i lataniu z mopem, a w niedzielę na obiad zawsze był schabowy i mizeria. Pewnie mi, drogi pamiętniczku, nie wierzysz wcale i w ogóle, ale jakbyś zobaczył te podkrążone oczy, ten włos w nieładzie, tę podłogę zasłaną wczorajszą garderobą, to drogi pamiętniczku, uwierz mi, inaczej byś śpiewał.

Chwała bogu, że  nie zostałam zaskoczona o poranku żadnym męskim chrapaniem na poduszce obok. Osoba, która wsadziła mnie do taksówki, ma zaliczone dobre uczynki co najmniej do emerytury. Majaczy mi się, że była to drobna blondynka, ale nie jestem do końca pewna.

Tymczasem na horyzoncie świta mi możliwość otrzymania pierwszej w życiu wierszówki, i oczywiście powinnam siedzieć cicho, ale nie jest to zgodne z moją naturą, więc nie siedzę, tylko planuję co, jak i na co, i wprawdzie wczoraj miałam plan ją spektakularnie przepić, a E. stwierdziła nawet, że skoro tak, to powinnam pomyśleć też o narkotykach dla uspójnienia wizerunku, ale po tym wieczorze pewne jest, że rzucam alkohol na zawsze i do końca moich dni kropla tego wynalazku szatana nie znajdzie się w moich ustach, więc ten plan odpada, zostają buty i może jakiś bilet, gdzieś. Oraz, przypomniało mi się, że Henry Miller zarabiał pisaniem nekrologów, więc doprawdy, mam lepszy start.

Znowu napisałam notkę o swoim kacu, no i co mi zrobicie. Jeżeli komukolwiek nasuwa się komentarz o zagłuszaniu za pomocą imprezowania bólu związanego z brakiem mężczyzny u mojego boku i konieczności zapisania się do AA, bardzo proszę, niech zachowa go dla siebie.   

sobota, 18 lutego 2012, nektarmandarynkowy

Komentarze
2012/02/18 21:23:54
Jutro będę Ci wspólczuć, bo jestem po winie, piwie i cytrynówce. dokłanie w tej kolejności. a co najgorsze ruszam dalej...
-
Gość: Innominate, apn-95-41-231-87.dynamic.gprs.plus.pl
2012/02/19 00:10:20
Nie mam zmywarki. Za to ze zlewu próbuje mi wypełznąć na podłogę ceramika różna - kwadratowa i podłużna oraz złom metali nierdzewnych.
A ja po wieczornej wizycie u Francuza w Sopocie raczę sie teraz Cuvee Maurin i zapewniam Cię, że ani myślę przejmować się pragnieniami jakiejś ceramiki i złomu co do ich schludnego wyglądu.
Się nie przejmuj.
Nie jesteś osamotniona z perspektywą posprzątania ;)

Wierszówka za doraźną publikację w mediach, czy też kroi mi się wydatek na nabycie drogą ... ?
-
2012/02/19 13:06:16
Strach ogarnia, jak bardzo podpisać się mogę pod tym wpisem, tyle że dzisiaj, a nie wczoraj. A jestem jeszcze bardziej w średnim wieku!

Poza tym to gratulacje. Ideę butów popieram w całej rozciągłości.
-
2012/02/19 13:58:14
Zło, zgroza, mrok, mord, dupa, zniszczenie. Uwierzysz, że noc sb/nd spędziłam na coli i power rejdzie? Ani kropli. A-a. AA.

U know, moja wierszówka nie umywa się do tłumaczenia Chmielewskiej na starogermański, ale jak sama stwierdziłaś, mam jeszcze chwilę czasu ;))
-
2012/02/21 09:10:41
niedzielę rozpocząłem w fatalnym stanie, przyjęcie doustne kawy, która w normalnej sytuacji doprowadza mnie do porządku, zmusiło mnie do spędzenia większości z następnych kilku godzin w samotności, choć tak bardzo potrzebowałem, żeby ktoś (najlepiej Ma Femme) się nade mną użalił. wizja śniadania pogorszyła sytuację. obiad okazał się szczeniacką lekkomyślnością. wszystko to powodowało narastanie wyrzutów sumienia do rozmiarów wprost niewyobrażalnych i w momencie kiedy już prawie przysięgałem sobie, że "już nigdy ale to nigdy więcej..." zaświtało mi w głowie, że mój syn też coś takiego miał 2 dni wcześniej a jako trzylatek póki co musi się powstrzymywać i... wielka ulga i radość pomimo potwora gdzieś tam w środku - "nie jestem wstrętnym pijakiem - to wirus!" :)))
-
2012/02/21 09:18:00
Och, Dobry Człowieku :D tak! :D
(to wyjaśnia też czemu kac mi do dziś tak do końca nie przeszedł)
-
2012/02/21 14:45:05
Nieźle, Mandarynka. Moje wczorajsze wyjście (nie pijemy dużo, kupimy sobie wino na dwie! wracamy wcześnie) przedłużyło się i przepiło i przetańczyło, zupełnie tak jak zawsze.

Jeszcze będzie czas dorosnąć!


stat4u


Mail to:
nektarmandarynkowy@gazeta.pl