Menu

Mandarynka

Nothing behind me, everything ahead of me, as is ever so on the road

W tobie moje niepokoje

nektarmandarynkowy

W Krakowie na conradowski festiwal zaprasza się Houellebecqa, tymczasem na tegorocznych warszawskich targach książki autografy rozdają Jonathan Carroll i Paulo Cohelo. Dziwny jest ten świat.

Własne mieszkanie wcale nie wita mnie z otwartymi ramionami, kanty mebli boleśnie wbijają się w biodra, nagrzane ściany nie chronią przed upałem, całą noc kręcę się po łóżku, co chwilę sycząc przez przypalone ramiona, mdli mnie od zapachu farby i nadmiaru słońca i myślę sobie, że trzeba było tam zostać, w końcu nic tu cię mała za bardzo nie trzyma.

Przez chwilę wydaje mi się nawet, że mogłabym tak żyć, utytłana kurzem, z pozdzieranym czerwonym lakierem na paznokciach u stóp, myć się misce, spać w kilka osób w jednym pokoju, dni spędzać na przygotowaniu posiłków, pieleniu ogródka i malowaniu werandy, a wieczory na pomarańczowym leżaku z nihilistą, zboczeńcem i geniuszem, ale pewnie i tam prędko znalazłabym sobie jakiś kolejny doskonały powód, żeby poczuć się nieszczęśliwa, więc może lepiej, że zanim.

Zresztą, i tak bym długo bez  niej nie wytrzymała, bez niej, rozpalonej, wyludnionej, klimatyzowanej, bez wiatru od rzeki - kobiety, bez dźwięku tramwajów, smutnych dziewczyn o jasnej, gładkiej skórze w długich, pstrokatych sukniach, pustego wzroku mężczyzn wlewających w siebie kolejne pięćdziesiątki w zatłoczonych barach, bez nocy pachnących potem i alkoholem, bez zaspanych niedzielnych poranków, spalin duszących gardło, nerwowych klaksonów i jasno rozświetlonych mostów.

Chyba nie mam innych swoich miejsc, wszystkie cudze, wszystkie na chwilę pożyczone.

_______________

Przyszła do mnie w tym roku pewna maturzystka, na półtorej godziny, żebym jej w kilku żołnierskich słowach wyłuszczyła podstawowe zasady pisania wypracowań. Czasu było mało, więc wzięłam pierwszy lepszy arkusz maturalny i wyjaśniłam co nieco, biorąc na tapetę charakterystykę postaci na przykładzie Izabeli Łęckiej. Guess what było na tegorocznej maturze. It's fucking magic oraz od dziś biorę się za przewidywanie przyszłości, za symboliczną opłatą.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [PM] *.interia.pl

    W ostatecznym rozrachunku lipa będzie podobna. Znaczy, Houellebecq nie przyjechał, a Cohelo przyjedzie.

  • slowapolwytrawne

    Co tam kanty, co tam przypieczone ramiona, co tam zakurzona stodoła. Przynajmniej nie masz ALERGII NA SŁOŃCE, i OHYDNEJ wysypki oraz 4 butelek sterydów przy łóżku :/

  • nektarmandarynkowy

    Lepszy nihilista-zboczeniec na dachu niż Paolo w garści. Ale i tak pójdę - red. Nogaś będzie podpisywał książkę o PR3, zagadnę czy by się ze mną nie ożenił ;))

    Jeżeli chodzi o alergię na słońce, to ja tu widzę schyłek cywilizacji oraz wg babci mojego byłego omc męża każdą chorobę wyleczy pół szklanki spirytusu codziennie przed snem.

  • Gość: [zyga] *.centertel.pl

    To prawda. Żywot działkowicza na chwilę oddala od różnych rzeczy, o których wolelibyśmy nie pamiętać. Pozdrowienia sprzed kominka.

© Mandarynka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci